Kościół Uliczny

Dominika Pocendek dominika_pocendek

Nazywam się Dominika Pocendek. W Kościele Ulicznym jestem właściwie od początku jego istnienia.

Jak to się stało, że włączyłam się w to dzieło? Może rok przed jego rozpoczęciem, wraz z grupką osób stawaliśmy co tydzień rano i czasem wieczorem na “patelni” (tam, gdzie teraz są spotkania Kościoła Ulicznego), by modlić się i uwielbiać Boga. Bóg położył coś takiego na sercu jednej z dziewczyn, która zaangażowana była wraz z inną grupą osób w wychodzenie z kanapkami i Ewangelią do osób bezdomnych.

Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że z tych dwóch odrębnych akcji zrodzi się coś zupełnie nowego. Tym bardziej nie spodziewaliśmy się, że powstanie do tego w Warszawie ośrodek dla osób uzależnionych, a także, że chrześcijanie z całej Polski przejdą wspólnie ulicami Warszawy w Marszu dla Jezusa.

Tamtego roku, na wakacjach, pojawiło się też w moim sercu dość intensywne pragnienie, by służyć Bogu, by przyczynić się jakoś do głoszenia Ewangelii. Propozycję owej dziewczyny, by nasza grupka modlitewna zaangażowała się w powstający Kościół Uliczny, potraktowałam jako odpowiedź.

Na początku nie było nas wiele. Jako flecistka włączyłam się w uwielbienie. Pomagałam również w zmywaniu, czasami w przygotowaniach. Obie dziedziny zostały moim miejscem w Kościele Ulicznym do tej pory. Gram już rzadziej, ale nie martwi mnie to, bo stało się tak na skutek włączenia się większej liczby osób i muzyków w to dzieło. I chwała Bogu za nich.

Nie nazwałabym się typem “ewangelisty”, ale zdarzają się czasem naprawdę ciekawe rozmowy i miło jest obserwować, jak Bóg dotyka ludzkich serc i zmienia je. Czasami powiem komuś zaledwie kilka zdań, czasem po prostu uśmiechnę się i życzę smacznego. Wiem, że Bóg wykorzystuje na swój sposób nawet takie małe gesty.

Na koniec wspomnę kilka słów na temat Bożej wierności, nawet w pogodzie. Pierwsze spotkanie Kościoła Ulicznego odbywało się w ulewie. Bezdomni byli zaskoczeni, że ktoś zdecydował się wyjść do nich w taką pogodę. Potem, przynajmniej dwa, o ile nie więcej razy, zdarzyło się, że choć cały dzień padało, punktualnie o 19 deszcz przestawał padać i punktualnie o 21 zaczynał padać ponownie :).